Naturalne środowiska występowania kleszczy to ściśle określone tereny (lasy, krzewy, tereny łąkowo-leśne), biotopy, w których żyją zwierzęta-gospodarze (dzikie zwierzęta, ptaki, zające, myszy).
Można założyć, że jedna trzecia dojrzałych kleszczy przenosi bakterie wywołujące boreliozę. Najczęściej do zakażenia człowieka dochodzi przez kontakt z nimfami, małymi i jednocześnie najagresywniejszymi formami rozwojowymi kleszy. Stwierdza się u nich 10-20 krotnie większą liczbę krętków niż u pozostałych postaci kleszczy, dlatego najwięcej przypadków zachorowań przypada od maja do sierpnia, czyli w okresie żerowania nimf.
Kleszcze szybko się dostosowują do nowych warunków. Można je spotkać nawet na znacznych wysokościach, do prawie 2000 m n.p.m., w wilgotnych korytach rzek, na wyspach subarktycznych, w tropikach i na suchych obszarach pustynnych. Preferują jednak zielone obszary z podszyciem, paprocie i trawy, szczególnie przejścia między lasem liściastym a iglastym. Można je znaleźć w żywopłotach i krzewach, przede wszystkim w jeżynach, leszczynach, malinach i dzikim bzie czarnym. Razem z lisami, zającami, psami i kotami dostają się one także do naszych przydomowych ogródków. W Polsce ponad 40 gatunków zwierząt, ssaków oraz gadów, pełni rolę gospodarzy dla kleszczy. Do tego zalicza się także ptaki, które poprzez swoje migracje odpowiedzialne są za rozpowszechnianie kleszczy na świecie.
W zależności od stadium rozwoju, kleszcze wspinają się maksymalnie na wysokość 1,5 metra. Najczęściej dojrzałe osobniki męskie i żeńskie spotyka się na wysokości do 80 cm, nimfy - na około 40 cm i larwy - nie wyżej niż 20 cm.
Jeśli jest za zimno lub za gorąco, zakopują się w ziemi lub ukrywają się pod liśćmi. Dopiero pierwsze krople rosy i ciepły deszcz wabią je na światło dzienne. Najbardziej aktywne są latem przed południem, wczesnym wieczorem i nocą. Wypełzają ze swoich kryjówek i czekają na gospodarza. Za pomocą tylnej pary odnóży czepiają się źdźbła lub gałązek i rozstawiają przednie odnóża w celu schwytania ofiary Na najbardziej wysuniętej do przodu parze odnóży znajduje się tzw. narząd Hallera. Dzięki włoskom czuciowym pozbawione oczu kleszcze są w stanie odbierać bodźce termiczne, chemiczne i ruchowe. Jeśli kleszczowi "pasuje" ofiara, wbija się w jej ciało za pomocą narządu ssąco-gryzącego. Zagraża to szczególnie dolnym partiom ciała, a w szczególności okolicom krocza. W tym słabo widocznym miejscu ciała można nie zauważyć wędrującego rumienią, pierwszego objawu ostrzegawczego.
Uważajcie szczególnie teraz tzn jesienią, gdy kleszczy w lasach jest szczególnie dużo. W zeszłym tygodniu wróciłam z mężem z urlopu na mazurach - tam dużo spacerowaliśmy lasami trochę pływaliśmy na kajakach wiele razy przenosiliśmy kajaki przez łączki lub pola i po powrocie znalazłam u siebie aż 2 kleszcze (jeden w zgięciu kolana, drugi w pachwinie tuż przy moim miejscu intymnym - a mąż miał jednego między palcami po wewnętrznej stronie stopy. Masakra jakaś z tym dziadostwem, z tym kleszczem w pachwinie najeździłam się jak głupia - zaczęłam od mojej ginekolog - ona odesłała mnie do rodzinnego, rodzinny obejrzał odesłał do chirurga w szpitalu. Głupi kleszcz a majtki musiałam sciągać przed 4ma lekarzami.
Czy usuwając samemu kleszcza mogę sobie zrobić krzywdę? tzn jeśli fragment kleszcza oderwie się i zostanie w moim ciele to czy będzie to potem ropiało i się babrało?
co podajecie zwierzakom profilaktycznie przeciw kleszczom? czy frontline "spot on" takie kropelki i podobno inych firm są skuteczne?
Kocham kleszczorki są takie słitaśnie